Inaczej o rozwoju osobistym
Do niedawna pojęcie zwiększania produktywności było wiązane głównie z firmami i życiem zawodowym. Ostatnio nastała moda na optymalizację życia prywatnego. Pojawiły się nawet metodologie rozwoju osobistego - zarówno w godzinach pracy jak i w czasie wolnym.
Czy ślepa wiara w każde słowo "guru produktywności" to przepis na sukces? Zdecydowanie nie!
Po co to wszystko?
Zacznijmy od początku. Dlaczego chcemy pracować nad sobą? Dlaczego tematyka rozwoju osobistego jest ostatnio tak popularna? Powodów może być wiele - więcej wolnego czasu, awans zawodowy, zwiększenie dochodów, itd. Generalnie ma to związek z dążeniem do szczęścia.
Metoda idealna nie istnieje
W pogoni za produktywnością i efektywnością często zapominamy, że ślepe stosowanie proponowanych nam przez "mędrców" zasad nie jest gwarancją osiągnięcia sukcesu. Nie wszystkie reguły GTD (Getting Things Done), ZTD (Zen To Done), Tracy'ego, Kyiosaki'ego czy Ferrissa mają sens w naszych realiach. Wreszcie nie każda zasada sprawdzi się Twoim przypadku.
Leo Babauta w Zenhabits (jednym z najpopularniejszych serwisów o rozwoju osobistym) oprócz setek wartościowych tekstów popenił kilka "kwiatków" w stylu "How I save money", gdzie proponuje kilka drastycznych recept na oszczędności finansowe:
“I cut my own hair. I bought a $20 buzzer, and it lasts about a year. I used to get a haircut every month, at a cost of $20 (including tip, not including gas money to get there and valuable time spent there). So I save the cost of about 11 haircuts a year. I do the same for my three sons, saving another 36 haircuts (at $10 each). Annual savings: $580.”
Czy oszczędności są w stanie zrekompensować fatalny wygląd lub trwały uszczerbek na zdrowiu?
“Rarely go to the movies. I used to go out to the movies at least once a week, and sometimes more. I slowly made it every other week, and now I don’t even go once a month. Now we take the kids to the park or out to do something more fun and creative. I figger this saves me at least $15 per week, although it’s probably more when you factor in the cost of my kids’ tickets, and concessions. Annual savings: $780.”
Czy warto rezygnować z chwili oderwania się od rzeczywistości? Czy dobre kino to rzeczywiście coś, z czego warto rezygnować w ramach oszczędności?
“Never travel. I would like to travel. When I am out of debt and my savings accounts are nice and healthy, I will travel. But for now, I skip it. Others I know take at least a trip per year. Annual savings: $1,500.”
Czy czekanie z podróżami na czasy stabilości finansowej to dobry pomysł? A może warto zastanowić się na tym, jak podróżować taniej?
Rezygnując z Facebooka, wakacyjnych wyjazdów, spotkań ze znajomymi, kina, oglądania telewizji, jadania w restauracji i masy innych przyjemności rzeczywiście zyskamy sporo wolnego czasu i pieniędzy. Tylko... po co?
A więc...
- Warto poznać kilka metodologii i wybrać z każdej z nich elementy, które mają sens.
- Warto szukać dodatkowych źródeł dochodów lub sposobów na zwiększenie aktualnych, a nie jedynie szukać oszczędności w wydatkach.
Rozwój osobisty powinien prowadzić do optymalnego wykorzystania naszych zasobów.
I o tym właśnie będę pisał...
Interesuje Cię tematyka rozwoju osobistego? Zapisz się do klubu because of passion™!
Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach, dodatkowe teksty i ćwiczenia.
- KOLEJNY WPIS Coffee maniac